czwartek, 24 marca 2016

Wiersze wybrane

marionetki
(tytułowy wiersz z tomiku "Marionetki")

czas wzrasta kiedy oddając pokłon mamonie  umieramy po trzykroć
nie jak kot – nie należy umierać dziewięć razy
i grzeszyć też nie wypada
- może tylko pomruczeć że przemijamy
a świat zostaje daleko w tyle

zakładając że sens jest ukryty po drugiej stronie
odpowiadamy milczeniem
kiedy pytają co dalej
i po co umierać
wzruszamy bezradnie ramionami
niepokorni zdziecinniali staruszkowie
młode ciała postarzałe duchem
z wydrążonymi członkami
i te puste oczodoły
- chodzące żywe trupy?
nakładając kaftan bezpieczeństwa
udajemy że nie pasuje
byle sąsiad się nie dowiedział
bo przecież jesteśmy normalni
tylko czasem troszkę komuś odbija

koło fortuny napędzane Pegazem
kiedyś znowu trzeba będzie zaczynać od początku
przywołać diabła czy wypastować skrzydła aniołom?
lżej umierać
by narodzić się po raz drugi...

peruka
(z tomiku "Apokalipsa")

pamięci Pani Małgorzaty Smak

topniała już tylko w upalne dni
coraz lżejsza mieściła się w starej sukience sprzed matury
próbowała zrozumieć...
przez pryzmat ślepego zaułku - podglądała sny
a stary pled zmarłej babci wciąż zasłaniał przyszłość

codziennie nakładając perukę
głaskała resztki cienkich włosów
liczyła - dni - wyrywając kolejne kartki z kalendarza

od dawna nie patrzyła w lustro
odbicie odkrywało boleśniejszą prawdę
czasem pokrzepiało złudną nadzieją
- więc może lepiej zasłonić je czarną chustą
by przyzwyczajać się do czerni?

letnimi wieczorami przesiadywała w ogrodzie
- na ławce pod skrzywioną jabłonią
z ledwie widocznym uśmiechem
sumowała resztki owoców - jakie było jeszcze w stanie wydać stare drzewo

kiedy topnienie ustanie nadejdzie jesień
wiatr przewróci pustą ławkę
liście ułożą żałobny wieniec


o poranku
(z tomiku "Marionetki")

moja osobista cisza
na w poły przytomna odsypia na stojąco

czas płynie zbyt szybko
kiedy otwieram oczy

ktoś dzwoni do drzwi
ekspres skrzypi po raz drugi

filiżanki o tej porze są takie same
budzę się po trzeciej

sąsiadka nazywa rzeczy po imieniu
nawet nie słyszę z której strony

nadbiega nowy dzień

bumerang
(z tomiku "Rzeki")

martwa cisza
powraca -Ty wiesz
mówiłam Ci o niej
może pamiętasz


jestem na nią skazana
 

dzień po dniu
rozszarpuje mnie
kawałek po kawałku
 

nie wiem ile jeszcze
pozostało sylab
niezdeponowanych - co wiesz
nie rodzą się dla blichtru
 

choć dla czego - też nie wiem
 

może same dla siebie
zawierają się
w jakimś ułamku prawdy


a może kto wie
 

po kolejnej próbie
balansowania na krawędzi
spadną zapomniane
 

jakby nigdy wcześniej nie istniały
 

bo martwa cisza powraca -Ty wiesz
 mówiłam Ci o niej

rzeki
(tytułowy wiersz z tomiku "Rzeki")

w opuszczonym hotelu
odkryję cię na nowo
nie mamy nic do stracenia
skoro jutra nie będzie
w płatkach śniegu za oknem
zabijemy
obcy czas
dotykiem obcych dłoni
pytaniami
zbyt naiwnymi
by odpowiedzieć

ocierając się o siebie
wypełnimy
prawdą spomiędzy
rzeczy a nieznanym
nicniemówienia które mówi za wiele

(bo) nie ma rzek które nie wpadają do morza
są tylko puste koryta

którymi próbujemy popłynąć