Translate

Przeznaczenie ("Opowieści po życiu")

Co sprawia, że należymy do siebie od zawsze, na zawsze? Przeznaczona nam wieczność zbliża nasze myśli, działania, stając się znamiennym symbolem pojednania.
Przeciwności przyciągają się, pomimo pozornie dzielących ich różnic. Bieguny, choćby najbardziej oddalone, znajdują środek zespolenia. Niepozorność nabiera wyrazistych kształtów... Lecz, wystarczy chwila zwątpienia, zawahanie, pytanie: "czy warto?" I chwiejność przeważa szalę. Rozdziewiczone przeznaczenie traci sens. Jednostki oddalają się, a ich potem próbuje znaleźć rozwiązanie w przypadku, nie rozumiejąc, że on nie istnieje. Nic, bowiem nie dzieje się bez przyczyny.
Jego pierwotność zrodzona w niematerialnym bycie staje się jedynym argumentem zbliżenia.
Zatem: co musi się stać – nastanie, co nie powinno
– przeminie...

Młoda kobieta ubrana w długą, jasnobłękitną suknię, położyła się na krótko ściętej trawie, porastającej łagodny brzeg krętej rzeki. Mimo, iż nie odczuwała chłodzącego dotyku roślinności, rozpostarła szeroko ramiona, zagłębiając jednocześnie ulotne ciało w fałdy zielonej murawy, jakby za wszelką cenę, próbując poczuć jej miękkość. Przymknęła oczy, delektując się błogą ciszą...
Miała na imię Sara. Liczyła lat około trzydziestu, a przynajmniej w tym wieku przekroczyła granicę śmierci. Jej dusza była jednak o wiele starsza, choć ona sama, nie była świadoma owej starości. Obsesyjne pragnienie odnalezienia bliskiej osoby wymazywało inne tęsknoty. Myśli – okrojone do jednej, przewodniej – nie dopuszczały odrębnych. Ale dusza, bliskiego jej za życia człowieka, zaginęła za granicami zaświatów.
– Nie można bez końca oszukiwać przeznaczenia.
Głos, który nagle usłyszała, wydawał jej się znajomy.
Otworzyła oczy. Tuż obok stał wysoki mężczyzna, ubrany w długą, białą szatę. Miał kształtną, raczej młodą jeszcze twarz, bez zmarszczek, choć włosy pokryte były już siwizną. Brzmienie barwy jego głosu wydawało jej się znajome, choć była pewna, że nigdy wcześniej tego mężczyzny nie spotkała.
– Kim jesteś? – zapytała, lecz mężczyzna w odpowiedzi zadał kolejne pytanie.
– Myślisz, że człowiek ma prawo wyboru?
Kobieta wzruszyła ramionami. Nie zrozumiała pytania.
– Spotkałaś przeznaczonego ci mężczyznę aż cztery razy, w kolejnych wcieleniach. Za każdym razem obdarzyłaś uczuciem, ale nigdy nie podjęłaś ostatecznej decyzji, od której zależała twoja przyszłość.
Sara słuchała słów mężczyzny w skupieniu, zdumiona ich bezpośredniością. Mężczyzna najwyraźniej znał dobrze jej doczesne życie.
Kobieta próbowała wrócić wyobraźnią do swoich poprzednich wcieleń, ale jej pamięć, po przekroczeniu granicy życia i śmierci, została wymazana. Nie wiedziała, że tajemniczy mężczyzna, posiadał moc przywracania wspomnień, jednak czynił to niezwykle rzadko, skrupulatnie wybierając dusze, którym odtwarzał przeszłość...

– Pierre, pojedź ze mną. Ucieknijmy razem, daleko stąd.
Stała przed nią, młoda kobieta, ubrana w długą, płócienną suknię. Po jej bladych policzkach spływały łzy.
– Nie, Marie – odparła Sara.
Znała imię kobiety, choć była przekonana, że widziała ją po raz pierwszy. Pamięć nie wróciła w pełni. Mężczyzna zezwolił na uwolnienie jedynie części odpowiedzialnej za emocje.
– Nie mogę. Złożyłem śluby. Moje miejsce jest za murami klasztoru.
Dziewczyna dotknęła jej policzka. Dopiero wtedy zrozumiała, że znajdowała się w ciele mężczyzny. Jej zbudzona z uśpienia wyobraźnia zaczęła zadawać pytania.
Czy w życiu ważniejsze są zrodzone w bólu lub zachwycie uczucia, czy zasady ustalone na potrzeby przynależności do ogółu? Schematyczne rozwiązania, obejścia konfliktów i trudności, przynoszące najczęściej ulgę dla wszystkich poza jednostką, której dotyczą.
Wewnętrzny spór o zasadność ich znaczenia, spycha doznania emocjonalne na dalszy plan. Nakazuje dokonywać wyboru. Jego wynik, podsyca oczekiwania karmy.
– Wiem, że złożyłeś przysięgę, ale tu chodzi o twoje życie. Pierre, proszę... - Targana sprzecznościami Sara zaprzeczyła. Zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji i konsekwencji wyboru, ale przyrzeczenie złożone Bogu, było dla niej w tamtej chwili ważniejsze od miłości do kobiety.
Ciemność przysłoniła na krótką chwilę jej oczy. Za sprawą tajemniczego mężczyzny, przeniosła się do kolejnego wcielenia...

Była naga. Obok niej, również bez odzienia, leżał mężczyzna około czterdziestki. Był sporo starszy od kobiety, jednak mimo dojrzałego wieku, jeszcze całkiem przystojny.
– Maurycy, co z twoim rozwodem?
Mężczyzna, który leżał na plecach, odwrócił się twarzą do kobiety. Przez chwilę spoglądał w milczeniu na jej krągłe ciało. Potem dotknął dłonią nabrzmiałych piersi i przesunął palce w zagłębienie pomiędzy wzgórkami.
– Nie wiem Klaro. Wiesz, w jakim stanie jest Maria, nie potrafię z nią teraz o tym rozmawiać.
Sara zobaczyła oczyma wyobraźni szczupłą blondynkę, o dużych, niebieskich oczach. Gruźlica zaatakowała ją jeszcze we wczesnej młodości, nim poznała swego przyszłego męża. Sara nieraz zastanawiała się, dlaczego ją poślubił? Przysięgał, że nigdy jej nie kochał.
– Zawsze będę dla ciebie tylko zabawką. – Powiedziała cicho, jakby do siebie, jednak na tyle głośno, by leżący obok mężczyzna mógł usłyszeć te słowa.
– Nieprawda, Klaro. Wiesz, że cię kocham. Nigdy nikogo nie kochałem tak, jak ciebie.
Przysunął się bliżej. Próbował pocałować jej pierś, ale kobieta odwróciła się do niego plecami. Wciąż słyszała zapewnienia o miłości, ale to jej nie wystarczało.
Pragnęła czegoś więcej. Nie chciała dłużej być jedynie kochanką.
– To nie takie proste. Maria pewnie niedługo umrze, wiesz w jakim jest stanie.
To, co mówił ukochany mężczyzna, przerażało ją.
Choć z drugiej strony było przecież prawdziwe i szczere.
– A jeśli stanie się cud i Maria wyzdrowieje? – zapytała.
– Co wtedy stanie się z nami?
Mężczyzna zamilkł. To, że nagle wyzdrowieje ktoś z zaawansowaną gruźlicą, było równie nieprawdopodobne, jak to, że on pokocha inną kobietę.
– Wiem, że cuda się zdarzają i bardzo bym chciał, by Maria wyzdrowiała, ale dobrze wiesz, że tak się nie stanie. Pewnego dnia jej organizm nie wytrzyma dłużej cierpienia i wtedy będziemy mogli być już na zawsze razem.
Sara odwróciła głowę i spojrzała Maurycemu w oczy. Nagle wszystko wydało się takie proste... Czekanie, miłość, cierpliwość zlały się w jedną, nagłą decyzję, którą postanowiła oznajmić mężczyźnie swego życia.
– Wiesz co, Maurycy? Nie chcę dłużej czekać.
Mam dosyć ciągłego ukrywania się i oszukiwania twojej żony, która już być może i tak domyśla się całej prawdy o nas.
– O czym ty mówisz? – zapytał zdziwiony mężczyzna.
Podparł ciało na ręce. Jego nagie, owłosione mięśnie klatki piersiowej napięły się.
– To koniec Maurycy. Między nami koniec. – Mężczyzna próbował coś powiedzieć, ale Sara znajdowała się już w innym miejscu i czasie...

Stała nad grobem. Wpatrzona w marmurową płytę, na której wyryto imię i nazwisko kobiety.
W chwili śmierci miała zaledwie dwadzieścia lat. Sara czuła, że tym razem znów była mężczyzną, jak wtedy w lesie, gdy nazywano ją Pierre. Nie mogła przyjrzeć się swemu ubraniu, bo oczy jak zahipnotyzowane wpatrywały się w nagrobną płytę. Czuła, że straciła bliską osobę i powzięła decyzję ostateczną... Wiedziała, że nie może jej zmienić i za chwilę ją zrealizuje.
Nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Była chwilą.
Grób nie znajdował się na cmentarzu. Raczej na pustkowiu. Wokoło szemrały konary drzew, kołysane podmuchem zimnego wiatru. Na mogile zbierały się zeschłe liście. Najpewniej, porą roku, była jesień.
Dopiero po dłuższej chwili Sara-mężczyzna wyczuła, że trzyma w ręku jakiś przedmiot. Oderwała wzrok od nagrobka. Przedmiotem był pistolet. Nie przypominał współczesnego. Zaokrąglona drewniana rękojeść, świadczyła o przynależności do minionej epoki. Sara, jako kobieta, nie znała się na broni, lecz w ciele mężczyzny potrafiła określić jaki typ pistoletu trzyma w dłoni.
Po chwili przyłożyła go do skroni i nie spuszczając wzroku z nagrobnej płyty, nacisnęła spust.
Poczuła tępy ból.
Zaraz potem znalazła się w pokoju pełnym ludzi...

Siedzieli przy zastawionym suto stole. Tym razem tajemniczy mężczyzna sprawił, że Sara w pełni odzyskała pamięć. Doskonale wiedziała, kim była i gdzie się znajduje. To było jej ostatnie wcielenie, po którym przekroczyła granicę życia i śmierci.
Wspomnienie dotyczyło urodzin jej ciotki Bernadetty.
Miała wtedy dwadzieścia trzy lata i po raz pierwszy odbyła długą rozmowę z mężczyzną, którego kochała.
– Dlaczego zostałeś księdzem? – zapytała, gdy znalazła się w ogrodzie razem z przystojnym mężczyzną około trzydziestki. Spojrzał na nią dużymi, brązowymi oczami. Sarę peszyło to spojrzenie. Nie ukrywał go nawet przed rodziną kobiety, dla której był przyjacielem.
– Poczułem powołanie... – odparł z wahaniem.
Jeszcze pięć lat temu był tego pewien. Odkąd jednak poznał kobietę, stojącą przed nim, jego przekonanie, co do służby bożej, znacznie zmalało. Młoda kobieta nie była mu obojętna. Z każdym dniem coraz bardziej sobie to uświadamiał.
– Nigdy nie zwątpiłeś w to powołanie?
Spodziewał się tego pytania. Jednak, trudno mu było udzielić odpowiedzi. Nie potrafił kłamać. Zresztą, w jego profesji, rozmijanie się z prawdą było przecież niewskazane.
– Może... – westchnął.
Sara pragnęła mężczyzny stojącego obok. Nie narzekała na brak powodzenia u płci przeciwnej, ale jak na ironię zapragnęła tego, kogo nie mogła mieć. Postanowiła wykorzystać sytuację i poznać prawdę, na którą od dawna czekała.
– Mógłbyś zrezygnować z kapłaństwa? – zapytała.
Mężczyzna powoli odwrócił głowę i spojrzał jej głęboko w oczy.
– Dla ciebie Saro mógłbym wszystko, lecz to nie takie proste… Co bym robił? Kim bym był? –zapytał, patrząc przed siebie w niewidoczny punkt…
Kim może zostać kapłan, który zrezygnował z kapłaństwa?
Tym samym co kobieta, która go poślubi... – pomyśleli
oboje, milknąc na wieki.

– Adam powrócił... – powiedział mężczyzna w bieli, kiedy na powrót Sara znalazła się na brzegu rzeki.
– Dokąd? – zapytała.
Na dźwięk imienia ukochanego mężczyzny drgnęła. Ile mogło minąć lat od ich ostatniego spotkania?
– Do kolejnego wcielenia – usłyszała odpowiedź.
Spojrzała błagalnie na tajemniczą postać. Kim była: Bogiem, czy aniołem? A może fantomem zniecierpliwionego sumienia, które męczone, wyczekiwało upragnionego oczyszczenia?
– Czy ja też powrócę? – zapytała.
Mężczyzna uśmiechnął się:
– To zależy od ciebie. Każdy człowiek ma wolną wolę... - odparł.
– Lecz jeśli powrócę, nie będę pamiętała poprzednich wcieleń. Znowu popełnię te same błędy...

Mężczyzna nie odpowiedział. Zniknął równie niespodziewanie,
jak się pojawił.